Fałszywe sklepy na Black Friday – jak je rozpoznać przed zakupem
Licznik na stronie pokazuje, że do końca promocji zostało kilkanaście minut, a słuchawki znanej marki kosztują o połowę mniej niż w innych sklepach. Na taką reakcję liczą fałszywe sklepy internetowe, które w okresie Black Friday pojawiają się szczególnie często, między innymi w reklamach w mediach społecznościowych, w mailach z „ekskluzywnymi kodami” i w SMS-ach o rzekomych rabatach.
Taka strona zwykle wygląda profesjonalnie. Ma kłódkę w pasku adresu, dobre zdjęcia produktów i entuzjastyczne opinie. Problem wychodzi na jaw dopiero po zapłacie, gdy paczka nie przychodzi, a kontakt ze sprzedawcą się urywa. Odzyskanie pieniędzy bywa wtedy trudne, zwłaszcza po przelewie na prywatne konto albo płatności kodem BLIK. Często wystarczy kilka minut na sprawdzenie adresu strony, danych firmy i formy płatności, by nie dać się złapać – zwłaszcza gdy okazja wydaje się zbyt dobra, by była prawdziwa.
Dlaczego Black Friday to żniwa dla oszustów
Black Friday i kilka dni wokół niego to czas, w którym kupujemy szybko, dużo i często w sklepach, z których wcześniej nie korzystaliśmy. W takim tłumie łatwiej ukryć fałszywą stronę, dlatego oszuści szczególnie chętnie uruchamiają wtedy fałszywe sklepy internetowe.
Presja czasu. Liczniki odliczające ostatnie minuty promocji i komunikaty typu „zostały 3 sztuki” czy „20 osób ogląda ten produkt” mają skłonić do zapłaty, zanim pojawi się wątpliwość. Na fałszywych stronach takie elementy bywają wyświetlane w pętli, niezależnie od tego, czy towar w ogóle istnieje.
Reklamy w mediach społecznościowych. Sponsorowany post z efektownym zdjęciem i ceną niższą o połowę może prowadzić do strony założonej kilka dni wcześniej. To, że reklama się wyświetla, nie oznacza, że ktoś sprawdził sprzedawcę.
Kopie znanych marek. Oszuści kopiują wygląd, logo i zdjęcia popularnych sklepów, a adres różni się drobiazgiem: zamienioną literą, dopiskiem w rodzaju „-outlet” czy „-promo” albo inną końcówką domeny. Przy szybkim przewijaniu na telefonie łatwo tego nie zauważyć.
Masowe e-maile i SMS-y. Wiadomości o „rabacie tylko dla ciebie” czy „zarezerwowanym kodzie zniżkowym” trafiają do tysięcy odbiorców naraz, a link prowadzi do podrobionego sklepu lub strony wyłudzającej dane karty. Mechanizm przypomina oszustwa na paczkę, dlatego bezpieczniej samodzielnie wpisać adres sklepu w przeglądarce, niż klikać w odnośnik z wiadomości.
Fałszywe sklepy internetowe – sygnały ostrzegawcze na stronie
Takie strony mają zwykle dopracowaną grafikę, ale to za mało – po kilku minutach uważnego oglądania zdradzają je szczegóły, które trudno podrobić.
Adres strony, domena i certyfikat
Przyjrzyj się adresowi w pasku przeglądarki. Jeśli strona podszywa się pod znaną markę, a domena zawiera dodatkowe słowa w rodzaju „outlet”, „sale” czy „promo”, ma nietypową końcówkę zamiast spodziewanej .pl lub .com albo w ogóle nie pasuje do nazwy sklepu, powinna zapalić się czerwona lampka. Podejrzana jest też strona, która sprawia wrażenie świeżo postawionej, np. ma pusty blog, nie ma żadnej historii, a domena została zarejestrowana zaledwie kilka tygodni temu (datę sprawdzisz w WHOIS).
Kłódka obok adresu nie świadczy o uczciwości sprzedawcy. Oznacza jedynie, że połączenie jest szyfrowane, czyli dane trafią do właściciela strony bez podsłuchu. Certyfikat SSL można uzyskać bezpłatnie w kilka minut, więc oszuści korzystają z niego równie chętnie jak legalne firmy.
Ceny, regulamin i dane sprzedawcy
Rabat rzędu 60–80 proc. na markowe słuchawki, smartfony czy kurtki znanych producentów, gdy w innych sklepach ten sam produkt kosztuje niemal tyle samo co zwykle, powinien wzbudzić czujność. Legalni sprzedawcy rzadko mogą sobie pozwolić na takie przeceny.
- Dane firmy – brak pełnej nazwy, NIP, adresu siedziby lub numeru telefonu. Sam adres w wirtualnym biurze nie przesądza o oszustwie, ale w połączeniu z innymi sygnałami jest powodem do ostrożności.
- Regulamin – ogólnikowy, pełen błędów, z nazwą innego sklepu albo bez informacji o zwrotach i reklamacjach.
- Kontakt – wyłącznie formularz, bez adresu e-mail i telefonu.
Jak sprawdzić sklep przed zapłatą krok po kroku
Kilka minut sprawdzania przed kliknięciem „Zapłać” zwykle wystarcza, by odsiać większość podejrzanych ofert. Najlepiej przejść przez poniższe kroki w tej kolejności.

- Poszukaj opinii poza sklepem. Wpisz w wyszukiwarkę nazwę sklepu i sam adres strony, dodając słowa „opinie” lub „oszustwo”. Sprawdź fora, grupy dyskusyjne i serwisy z ocenami. Recenzje widoczne wyłącznie na stronie sklepu nie są dowodem wiarygodności, bo właściciel strony może je dowolnie dodawać i usuwać.
- Zweryfikuj firmę w rejestrach. Jednoosobowe działalności znajdziesz w CEIDG, spółki w KRS. Wyszukaj NIP i nazwę podane na stronie, a potem porównaj adres, formę prawną i nazwisko właściciela. Firma, której nie ma w rejestrze, albo dane, które się nie zgadzają, powinny zatrzymać zakup. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, co oznaczają te wpisy, przyda się wiedza o tym, jak wygląda rejestracja własnej firmy.
- Sprawdź wiek domeny i ostrzeżenia. Narzędzia WHOIS pokazują zwykle datę rejestracji adresu. Domena założona kilka tygodni przed Black Friday przy rzekomo dużym sklepie to poważny powód do ostrożności. Przejrzyj też publiczną listę ostrzeżeń przed niebezpiecznymi stronami prowadzoną przez CERT Polska, bo wiele stron podszywających się pod sklepy trafia tam szybko.
- Przetestuj kontakt. Wyślij e-mail z pytaniem o dostępność konkretnego produktu lub termin wysyłki albo zadzwoń pod podany numer. Brak odpowiedzi, automatyczne formułki bez związku z pytaniem albo naciski, by „zamówić od razu, bo zostały ostatnie sztuki”, wskazują, że po drugiej stronie może nie być prawdziwego sprzedawcy.
Bezpieczne płatności i co zrobić, gdy dojdzie do oszustwa
Którą metodę płatności wybrać
Najwięcej możliwości odzyskania pieniędzy daje zwykle płatność kartą albo przez serwis z programem ochrony kupującego. Szybki przelew przez operatora płatności to nadal przelew i nie daje możliwości chargebacku, dlatego w razie problemu warto od razu zgłosić sprawę także operatorowi. Przy karcie bank może wszcząć procedurę chargeback, czyli reklamację transakcji u organizacji kartowej. Przelew na konto prywatne albo kod BLIK podany nieznanej osobie działają prawie jak gotówka, bo po ich zatwierdzeniu odwołanie płatności jest bardzo trudne.
Czujność powinny wzbudzić prośby o przedpłatę poza systemem sklepu, np. „dla przyspieszenia wysyłki” lub „bo bramka płatności nie działa”. Podobnie jest z nietypowymi formami zapłaty, takimi jak kryptowaluty, karty podarunkowe czy przekazy pieniężne. Oszuści chętnie sięgają po takie metody, bo utrudniają one śledzenie pieniędzy.
Gdy pieniądze już zostały wysłane
- Zadzwoń do banku od razu, najlepiej na numer z odwrotu karty lub z aplikacji. Jeśli płaciłeś kartą lub podałeś jej dane, zastrzeż ją i zapytaj o możliwość reklamacji transakcji oraz o termin jej zgłoszenia. Przy przelewie lub BLIK-u poproś bank o próbę zatrzymania lub zwrotu środków.
- Zabezpiecz dowody: zrzuty ekranu strony i oferty, adres sklepu, potwierdzenie płatności, e-maile, SMS-y i wiadomości z czatu.
- Zgłoś oszustwo na policji oraz do CERT Polska przez formularz na stronie incydent.cert.pl. Podejrzane SMS-y można przekazać na numer 8080.
- Zmień hasła, jeśli podałeś je na stronie sklepu, zwłaszcza gdy używasz tego samego hasła w poczcie lub bankowości. Tam, gdzie to możliwe, włącz logowanie dwuetapowe.
Zanim cokolwiek zapłacisz w nieznanym sklepie, zapisz w telefonie numer infolinii swojego banku. Gdy liczy się każda minuta, nie stracisz czasu na jego szukanie.
Najczęściej zadawane pytania
Jak sprawdzić, czy sklep internetowy jest prawdziwy?
Zacznij od adresu w pasku przeglądarki. Dopiski typu „-outlet” czy „-promo”, zamieniona litera lub nietypowa końcówka domeny powinny wzbudzić podejrzenia. Następnie wyszukaj NIP i nazwę firmy w CEIDG lub KRS, poszukaj opinii poza stroną sprzedawcy i sprawdź w narzędziu WHOIS, kiedy zarejestrowano domenę. Przejrzyj też listę ostrzeżeń CERT Polska i wyślij do sklepu pytanie o konkretny produkt, by sprawdzić, czy ktoś realnie odpowiada.
Czy kłódka przy adresie strony oznacza, że sklep jest bezpieczny?
Nie. Kłódka oznacza tylko, że połączenie jest szyfrowane, czyli dane trafią do właściciela strony bez podsłuchu. Nie mówi nic o tym, kim jest ten właściciel ani czy wyśle towar. Certyfikat SSL można zdobyć bezpłatnie w kilka minut, więc oszuści używają go równie często jak uczciwi sprzedawcy.
Gdzie zgłosić fałszywy sklep internetowy?
Podejrzaną stronę można zgłosić do CERT Polska przez formularz na incydent.cert.pl, a SMS z linkiem do takiego sklepu przekazać na numer 8080. Jeśli straciłeś pieniądze, złóż zawiadomienie na policji i od razu skontaktuj się z bankiem. Przygotuj zrzuty ekranu oferty, adres strony, potwierdzenie płatności i całą korespondencję.
Czy można odzyskać pieniądze po zakupie w fałszywym sklepie?
Czasem tak, ale nie ma na to gwarancji. Największe szanse daje zwykle płatność kartą, bo bank może wtedy wszcząć procedurę chargeback. Po przelewie na prywatne konto albo zapłacie kodem BLIK odzyskanie środków bywa bardzo trudne. W każdym przypadku liczy się czas, dlatego od razu zadzwoń do banku i zapytaj o możliwość oraz termin reklamacji transakcji.
Czy płatność BLIK-iem w nieznanym sklepie jest bezpieczna?
Przy sprzedawcy, którego nie da się zweryfikować, BLIK jest ryzykowny. Po zatwierdzeniu działa niemal jak gotówka i odwołanie płatności jest bardzo trudne. Zanim podasz kod, sprawdź dane firmy, opinie i wiek domeny, a w aplikacji banku zawsze porównaj kwotę i odbiorcę. Przy zakupie w nowym sklepie bezpieczniejsza bywa karta, bo daje możliwość reklamacji transakcji.



